Agata Kosztowny

Agata Kosztowny

Osoba Głucha u lekarza

Szczerze, nie cierpię chodzić do lekarzy. Często z gabinetu wychodzę taka niedoinformowana. Jestem już dorosła, więc wolę chodzić sama do lekarza niż z mamą „za rączkę”. Komunikacja z lekarzami jest różna. Raz lekarze są cierpliwi, powtórzą i utrzymują kontakt wzrokowy, a raz mówią szybko i do kartki (brak kontaktu wzrokowego).

Pamiętam jedną sytuację, kiedy byłam z synem u lekarza. Syn trochę marudził, więc nie wiele zrozumiałam z tego, co lekarz mówił. Poprosiłam więc, aby mi powtórzył lub napisał  diagnozę i zalecenia na kartce. Wcześniej oczywiście poinformowałam, że jestem słabosłysząca. Lekarz na to: “specjalnie mówiłem głośno, więc nie będę powtarzał.” Do widzenia i następny proszę.

Dziś przeprowadzę wywiad z osobą Głuchą, o tym, jak sobie radzi z lekarzami.

  1. Cześć! Wiem, że często chodzisz do lekarza. Powiedz, jak sobie radzisz jako Głucha osoba z lekarzem?

Cześć! Ja od najmłodszych lat chodzę do lekarza. Dawniej, kiedy byłam młoda, nie było tłumacza od języka migowego, często chodziłam z mamą lub sama. Z lekarzem porozumiewałam przez pisanie na kartkach. Dałam radę przy pisaniu. Czasami lekarz pisał trudne słowa, więc pytałam go co oznacza, on wytłumaczył mi. Potem słyszałam, że jest tłumacz od języka migowego, ale korzystam sporadycznie.

  1. Czy do lekarza przychodzisz z tłumaczem, czy to jest osoba obca, czy ktoś z rodziny?

Do lekarza z tłumaczem chodzę rzadko. Zdecydowanie wolę z mamą chodzić niż z obcą osobą. Obca osoba nie zna mojej historii choroby, nie lubię jej opowiadać, wstydzę się. Natomiast mama mnie zna od małego dziecka, więc wszystko wie.

  1. Jak porozumiewasz się z lekarzem?

Jeśli z mamą chodzę do lekarza, najwięcej lekarz z mamą rozmawia, czasami ja coś powiem, to mama mu przekazuje. Na miejscu między sobą dużo rozmawiają, mi mało mówią, dopiero potem mi opowiada, czyli po wyjściu od lekarza, w domu. Ostatnio była sytuacja, kiedy byłam z mamą u lekarza, to lekarz ze mną rozmawiał i pisał, nie chciał z mamą. Było to miłe z jego strony.

  1. Czy lekarze są dla Ciebie mili i cierpliwi?

Nie wszyscy lekarze są cierpliwi. Kiedy wchodzę do lekarza, na początku lekarz mówi, ja powiedziałam, że nie rozumiem, jestem Głucha. Lekarz dalej mówił, mocniej i przesadnie. Poprosiłam, żeby napisał na kartce, trochę się niecierpliwił, więc niechętnie napisał. Trudno musi być cierpliwy z pacjentem. Jedni lekarze piszą krótko, np. jedno lub dwa zdania. A drudzy dosyć dużo. Chociaż często chodzę do tego samego lekarza, lekarz od razu do mnie mówi, nie pamięta, że jestem Głuchą osobą. Natomiast inni lekarze mnie znają, więc od razu wyciągają kartkę i po kolei mnie pyta: “Jak się czujesz?” itd. To mi się podoba. Niektórzy lekarze wymagają tłumacza, ponieważ nie chce im się pisać. Ale ja stanowczo na to się nie zgadzam. Proszę go, żeby pisał.

  1. Czy przy tłumaczu czujesz się swobodnie, czy krępujesz się coś powiedzieć lub zapytać? Czy wolisz sama chodzić do lekarzy.

To zależy. Jeśli to jest zwykła sprawa to tak, idę z tłumaczem. Natomiast gdy idę do ginekologa, lub tam, gdzie pokazuję części ciała, to wolę iść sama. Przy tłumaczu nie lubię pokazać, krępuję się i wstydzę.

  1. Czy lekarze lub pielęgniarki znają język migowy?

Nigdy nie spotkałam się z takimi lekarzami, którzy migają. Przypadkowo raz był student-praktykant w szpitalu, migał SJM. Wolno migał, nie mogłam go wcale rozumieć, prosiłam żeby powtórzył, najwięcej on literował alfabetem palcowym. Też jeszcze przypadkowo spotkałam w innym szpitalu pielęgniarkę, która umiała migać. Okazało się, że ona była CODA, czyli dzieckiem słyszącym rodziców głuchych. Na początku nie mówiła, że umie migać, dopiero potem. Dobrze się z nią porozumiewałam, naturalnym językiem migała.

A jak Wy radzicie sobie w kontaktach z lekarzami? Jak wygląda Wasza komunikacja? Koniecznie daj mi znać w komentarzu.